Aktualności


20 lutego 2017 r.

Na Ceres odkryto związki organiczne

Ceres wciąż zaskakuje naukowców. Teraz na powierzchni tej planety karłowatej krążąca wewnątrz pasa planetoid między orbitami Marsa i Jowisza odkryto związki organiczne. Skąd pochodzą?


Planeta karłowata Ceres jest bogata w związki organiczne /NASA

Międzynarodowy zespół naukowców zidentyfikował w północnej części Ceres, blisko krateru Ernutet, obszar bogaty w materiały organiczne. Obejmuje on powierzchnie ok. 1000 km2 i jest wręcz po brzegi wypełniony alifatycznymi atomami węgla.

Związki organiczne występujące na Ceres zawierają metan i kilka rodzajów typowych węglowodorów. Uważa się je za cząsteczki prekursorowe aminokwasów budujących wszystkie organizmy żywe, więc ich obecność na planecie karłowatej jest niezwykle istotna.

Alifatyczne związki węgla są stosunkowo kruche, więc ich detekcja na Ceres wskazuje, że faktycznie powstały na powierzchni planety i nie pochodzą z innego ciała niebieskiego. Hipotezę tę potwierdza fakt, że ich rozkład na Ceres jest nierównomierny.

Okazuje się, że planeta Ceres jest bogata w amoniak, węglany, sole i lód. W połączeniu ze związkami organicznymi, Ceres wydaje się być środowiskiem sprzyjającym do powstania prostych substancji prebiotycznych.

Odkrycie związków organicznych było możliwe dzięki ogromnym możliwościom VIRMS, spektrometru mapującego powierzchnię Ceres w świetle widzialnym i podczerwieni, zamontowanego na pokładzie sondy Dawn badającej właśnie opisywana planetę karłowata.


14 lutego 2017 r.

Zaobserwowano supernową 3 godziny po eksplozji

Astronomom udało się zaobserwować najwcześniejszą dotąd fazę supernowej – zaledwie trzy godziny po eksplozji.


Supernowa SN 2013fs zaobserwowana 3 godziny po eksplozji /materiały prasowe

Astronomowie z Weizmann Institute of Science w Izraelu zaobserwowali eksplozję – typ 2. supernowej wywołany przez śmierć czerwonego nadolbrzyma. Zjawisko miało miejsce w galaktyce NGC7610, w gwiazdozbiorze Pegaza, 166 mln lat świetnych od Ziemi. Światło z umierającej gwiazdy potrzebowało ponad 160 mln lat, by dotrzeć na naszą planetę, a 6 października 2013 r. przypadkowo wychwyciły ją nasze teleskopy.

Naukowcom zależy na analizie wczesnych faz eksplozji, dzięki którym można wiele powiedzieć o masywnych gwiazdach, z których powstają. Ponieważ jest jednak niezwykle trudno przewidzieć, gdzie dojdzie do eksplozji, supernowe obserwujemy zazwyczaj dopiero z kilkudniowym poślizgiem, gdy większość odłamków ulegnie rozproszeniu.

Do tej pory obserwacja supernowej w tydzień po eksplozji była uważana za duże szczęście. Nowo zaobserwowana supernowa otrzymała oznaczenie SN 2013fs.


28 stycznia 2017 r.

RMF 24: Wszechświat rozszerza się szybciej

Najnowsze pomiary szybkości rozszerzania się wszechświata nie do końca pasują do obecnej teorii – informuje miedzynarodowy zespół astronomów. Wyniki ich badań, opublikowane na łamach „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society”, mogą wskazywać na istnienie tak zwanej „nowej fizyki”, wykraczającej poza obecnie obowiązujący model kosmologiczny, opisujący to, co do tej pory wiemy i rozumiemy.


Kwazar HE0435-1223, widoczny w czterech obrazach w związku ze zjawiskiem ogniskowania optycznego na leżącej przed nim galaktyce /materiały prasowe

Astronomowie uczestniczący w pracach międzynarodowego projektu H0LiCOW dokonali najnowszego pomiaru tzw. stałej Hubble’a, która określa prędkość rozszerzania się wszechświata. Wykorzystali w tym celu przede wszystkim teleskop kosmiczny Hubble’a, ale tez inne teleskopy kosmiczne i naziemne. Z ich pomocą obserwowali odległe galaktyki, które działają jako kosmiczne soczewki i zakrzywiają światło biegnące od leżących za nimi odleglejszych obiektów. W tym przypadku chodziło im o kwazary, obiekty, których jasność zmienia się w czasie.

Ponieważ kwazary nie zawsze były ustawione dokładnie za galaktykami, a gęstość owych galaktyk nie była jednorodna, powstające wskutek ogniskowania obrazy były wynikiem mniejszego lub większego zakrzywienia i ich błyski pojawiały się w różnych obrazach z różnym opóźnieniem. Na podstawie analizy tych opóźnień można było wyznaczać stałą Hubble’a. Zespół H0LiCOW określił jej wartość na 71,9 ± 2,7 kilometrów na sekundę na Megaparsek. To dobrze zgadza się z otrzymaną w ubiegłym roku przez inny zespół wartością 73,24 ± 1,74 km/s/Mpc, która jest wynikiem obserwacji supernowych i gwiazd zmiennych, zwanych cefeidami.

Obie te wartości odbiegają jednak znacznie od wyników pomiaru wykonanego w 2015 roku z pomocą satelity Europejskiej Agencji Kosmicznej Planck. Na podstawie pomiarów mikrofalowego promieniowania tła ustalono wtedy, że stała Hubble’a wynosi zaledwie 66,93 ± 0.62 km/s/Mpc. Megaparsek to wielokrotność astronomicznej jednostki odległości, równy w przybliżeniu 3,26 miliona lat świetlnych.

Zgodność wartości ogłoszonych w obecnym i minionym roku zwiększa wiarygodność tych pomiarów, ale to wartość stałej Hubble’a z 2015 roku zgadza się z obowiązującą teorią. Te najnowsze już nie bardzo. To może sugerować, że zaczynamy widzieć tak zwaną „nową fizykę”, zjawiska, które każą nam obecny model kosmologiczny zmienić. Fizycy i astronomowie na takie, nie pasujące do obecnej układanki dane czekali od dawna. Już zacierają ręce.


Pieć obserwowanych kwazarów. Widać ich pomnożone wskutek ogniskowania obrazy /materiały prasowe

„Stała Hubble’a pozwala astronomom mierzyć rozmiary i wiek wszechświata, mierzyć odległość od najdalszych obiektów, które możemy dostrzec” – mówi jeden z autorów pracy, prof. Chris Fassnacht z University of California w Davis. „Ta stała ma dla współczesnej astronomii znaczenie podstawowe” – dodaje szefowa zespołu H0LiCOW, dr Sherry Suyu z Max Planck Institute for Astrophysics w Niemczech. „Może dać nam odpowiedź na pytanie, na ile nasz obraz wszechświata, składającego się z ciemnej energii, ciemnej materii i normalnej materii, jest poprawny, czy czegoś fundamentalnego nie przeoczyliśmy” – mówi.

Strong Gravitational lensing

W myśl obecnie obowiązującej teorii, nie obserwowana przez nas tak zwana ciemna energia napędza proces rozszerzania się wszechświata, a niewidoczna ciemna materia grawitacyjnie oddziałuje ze zwykłą materią i światłem. Być może faktycznie czegoś jeszcze nie wiemy. Na wszelki wypadek zespół H0LiCOW chce się upewnić i zamierza przeprowadzić pomiary dla w sumie około 100 ogniskowanych kwazarów.

PS: Wyraźnie żartobliwa nazwa zespołu H0LiCOW, to skrót od H0 Lenses in COSMOGRAIL’s Wellspring.


15 stycznia 2017 r.

Księżyc starszy niż nam się wydawało

Naukowcy zbadali księżycowe próbki zebrane podczas misji Apollo 14 i odkryli, że nasz naturalny satelita uformował się zaledwie 60 mln lat po narodzinach Układu Słonecznego. To znacznie wcześniej, niż dotychczas sądzono.


Księżyc powstał 68 mln lat po narodzinach Układu Słonecznego /NASA

Według najnowszych badań, skorupa Księżyca zestaliła się 4,51 mld lat temu, co oznacza, że nasz naturalny satelita jest niemal tak stary, jak Ziemia. Srebrny Glob powstał w wyniku kolizji z ciałem niebieskim wielkości Marsa lub – zgodnie z najnowszymi doniesieniami – w wyniku kilku drobniejszych kolizji.

Dokładne oszacowanie wieku Księżyca może być kluczowe dla lepszego zrozumienia procesu uformowania planet skalistych w Układzie Słonecznym. Aby tego dokonać, naukowcy zmierzyli stosunek uranu do cyrkonu we fragmentach skał pobranych podczas misji NASA (m.in. Apollo 14). Przez miliardy lat, uran rozpada się na radioaktywny ołów, więc obliczenie stosunku między tymi pierwiastkami, może pomóc oszacować wiek Księżyca. Aby utwierdzić się w swoich obliczeniach, uczeni postanowili zbadać także stężenie hafnu w próbkach.

Okazuje się, że Księżyc powstał 68 mln lat po narodzinach Układu Słonecznego. Część naukowców nie zgadza się z tymi obliczeniami i sugeruje, że Srebrny Glob nie jest aż tak stary, a ok. 60 mln lat młodszy. Ale nawet, gdyby nasz naturalny satelita faktycznie powstał 120 mln lat po narodzinach Układu Słonecznego, byłby starszy od dotychczasowych obliczeń. Do niedawna obowiązywała teoria powstania Księżyca 150-200 mln lat po uformowaniu Układu Słonecznego.


6 stycznia 2017 r.

Lucy i Psyche – dwie nowe misje NASA

NASA wybrała dwie misje bezzałogowe w ramach programu Discovery: Lucy i Psyche. Celem obu wypraw są planetoidy. To będzie szalenie skomplikowane przedsięwzięcie.


Grafika prezentująca sondy Lucy i Psyche /materiały prasowe

Amerykańska agencja kosmiczna NASA realizuje planetarne misje bezzałogowe w kilku klasach. Największymi są klasy Flagship (np. Cassini) i New Frontiers (np. New Horizons). Mniejszą jest klasa Discovery, w której całkowity koszt projektu nie powinien przekroczyć 450 – 500 milionów dolarów.

4 stycznia NASA rozstrzygnęła trzynasty konkurs na misję Discovery. Wieloetapowa selekcja projektów trwała kilka lat. W pierwszej połowie 2015 roku NASA otrzymała aż 28 propozycji na misję tej klasy. Z tej puli NASA wybrała pięć projektów do dalszych studiów, które trwały przez kolejny rok. Wreszcie NASA ogłosiła zwycięzców, którymi zostali:

– Psyche, czyli wyprawa ku planetoidzie 16 Psyche. Jest to największa metaliczna planetoida, typ obiektu, który jeszcze nigdy nie został odwiedzony przez żadną misję kosmiczną.

– Lucy, która ma przelecieć obok sześciu planetoid trojańskich Jowisza. Ta misja łącznie mogłaby trwać aż 11 lat, gdyż ostatni przelot planowany jest na 2032 rok.

W finale odpadły dwie misje wenusjańskie oraz NEOCam – poszukiwanie planetoid i komet bliskich Ziemi. Start Lucy ma nastąpić w 2021 roku, zaś start Psyche – w 2023 roku.

Obie wybrane misje to „podróż do początków Układu Słonecznego”. Obie wyprawy będą badać obiekty, których nigdy wcześniej z bliska nie obserwowano. Przykładowo, planetoida 16 Psyche mogła być niegdyś jądrem większej planety, być może nawet wielkości Marsa – ten obiekt stracił swoje zewnętrzne warstwy wskutek serii kolizji we wczesnym Układzie Słonecznym.


/©123RF/PICSEL

Ponadto, NASA wybrała misję Imaging X-ray Polarimetry Explorer (IXPE) w ramach mniejszego programu Small Explorer (SMEX). Ten program to małe misje badawcze, których koszt nie jest większy od 120 milionów dolarów. Pomiędzy 1992 a 2013 rokiem NASA z sukcesem rozpoczęła 11 misji w ramach programu SMEX. Pięć z nich (RHESSI, AIM, IBEX, NuSTAR i IRIS) nadal zbiera dane.

Celem misji IXPE będą obserwacje spolaryzowanego promieniowania rentgenowskiego od gorącej plazmy krążącej blisko czarnych dziur czy gwiazd neutronowych. Naukowcy uważają, że obserwacje promieniowania od tej plazmy przyniesie odpowiedź na wiele zagadek związanych z tymi obiektami.

Małe bezzałogowe misje NASA, choć często „w cieniu” wielkich programów, takich jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) czy wielka rakieta SLS, przynoszą dużą ilość ważnych danych naukowych o Układzie Słonecznym i wszechświecie. To częściowo dzięki misjom klasy Discovery nasza wiedza o wewnętrznym Układzie Słonecznym znacznie zwiększyła się od lat 90. XX wieku.


4 stycznia 2017 r.

Astronauci na Marsie zamieszkają w igloo?

NASA przedstawiła niezwykły projekt marsjańskich habitatów. Według najnowszych badań, miałyby one mieć postać nadmuchiwanych igloo.


Czy tak będzie wyglądał lodowy habitat NASA? /NASA

Pierwsza załogowa misja na Marsa już niebawem. Zanim NASA wyśle na Czerwoną Planetę astronautów, będzie musiała przygotować im odpowiednie warunki do pobytu. Jednym z głównych problemów jest stworzenie astronautom odpowiednich warunków do odpoczynku i życia, gdy nie będą przebywali na powierzchni planety.

Najnowszy pomysł amerykańskich naukowców zakłada stworzenie nadmuchiwanej kopuły pokrytej lodem. Takie rozwiązanie zapewni astronomom ochronę przed ekstremalnymi temperaturami i promieniowaniem wysokoenergetycznym.

Czym tak naprawdę jest „lodowy habitat”? Projekt nazwany oficjalnie Mars Ice Home nasuwa skojarzenia z igloo budowane przez Inuitów nieprzypadkowo. Zgodnie z planami NASA, nadmuchiwany budynek będzie w całości pokryty grubą warstwą lodu, który zapewni odpowiednią ochronę przed niekorzystnym marsjańskim środowiskiem.

– Mars Ice Home ma kilka zalet, które sprawiają, że jest to interesująca koncepcja. Jest lekki – może być transportowany i składany za pomocą prostych robotów, jeszcze przed przybyciem załogi na Czerwoną Planetę – powiedział Kevin Vipavetz z Centrum Badań NASA w Wirginii.

Głównym zadaniem Mars Ice Home jest ochrona astronautów przed promieniowaniem wysokoenergetycznym, które może przedostać się przez marsjańską atmosferę. Promieniowanie to może doprowadzić do uszkodzenia komórek, podnosząc ryzyko wystąpienia różnych postaci choroby popromiennej. Ponieważ lód jest bogaty w wodór, działa jak tarcza ochronna przez wspomnianym promieniowanie.

– Materiały, które utworzą Mars Ice Home będą musiały wytrzymać wiele lat użytkowania w trudnych marsjańskich warunkach środowiska. Będą musiały oprzeć się promieniowaniu wysokoenergetycznemu, promieniom UV, tlenowi atomowemu, nadchloranom, a także burzom piaskowym – powiedziała Sheila Ann Thibeault, badaczka NASA.

Lodowy habitat spełni prawdopodobnie rolę tylko czasowego schronienia dla astronautów. Będzie on już gotowy, gdy pierwszy człowiek postawi stopę na Czerwonej Planecie. Ale docelowo najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie podziemnej kryjówki, która zapewni odpowiednią ochronę przed wszystkimi szkodliwymi elementami marsjańskiego środowiska.



www.pdf24.org    Send article as PDF